Księga Gości

Archiwum

2012
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2011
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2010
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2009
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2008
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2007
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec 
Luty 
Styczeń
2006
Grudzień 
Listopad 
Październik 
Wrzesień 
Sierpień 
Lipiec 
Czerwiec 
Maj 
Kwiecień 
Marzec

G�OSOWANIE

Zag�osuj na tego eBloga w rankingu eBlog.pl

Linki

blog Cococo

Kącik ED z filmami, muzyką i thinspiracjami na chomiku
Zakładka {)i(} jest specjalnie dla motylków :D
lekka-niczym-puch

blog Collen

Sklep wegetariański

Pomoc zwierzakom

Fundacja Viva

Petycja przeci rzezi fok

Zostań Wege

Co-powie-waga

Szparaga

Wiersze Stroffy

Kolejna thinspiracja

Ana video

Filmik o anie

Vesta

Filmik

Sprawdź do kogo jesteś podobna

Przewodnik po anie

Obrazki i avatarki

Mnóstwo fryzur

Fallen-arise

wdziek.info

Spis blogów o odchudzaniu

I like you :)

Esperanto

Sentencje Łacińskie

Muzyka na bloga

Porcelanowe motyle

godz: 13:09 data: 2012.03.3
hmm

Jak zwykle co wiosnę, budzę się do życia i biorę się za odchudzanie i ćwiczenia.
Przypomniałam sobie o tym blogu.... na początk pokazało mi, że został usunięty..
zrobiło mi się szkoda, bo to kawałek historii mojego życia. 
Jednak po zalogowaniu udało mi się go ocalić.
Między innymi po to jest na notka, by utrzymać go przy życiu.
Jeżeli chodzi o odchudzanie, to w czerwcu na egzaminach strzeliło mi coś w pośladku i aż do teraz nic a nic się nie ruszałam.
Teraz muszę skumulować siły na przygotowania tekstów i piosenek, dietę, biegi i aerobic, bo egzamin tuż tuż, a ja jestem wielgaśna i powolna.
Zima okropnie na mnie wpłynęła. Cały czas byłm powolna, nie miałam chęci do życia, do istnienia, robienia czegokolwiek. Zimę przesiedziałm wpatrując się w ścianę. Nie widziałam sensu swojego istnienia. Żyłam, bo szkoda by mi było rodziny, jakbym umarła. Całkiem możliwe, że to depresja, chciałam iść do psychologa, ale głupio byłoby mi prosić o skierowanie lekarza ogólnego.
Teraz wychodzi słońce, zaraz będzie wiosna, siły chyba powoli wracają.
Od listopada (a może października?) chodzę na przygotowania do egzaminów do aktorki teatru słowackiego. Paru moich znajomych dzięki niej dostało się.
Ostatnio powiedziała, że chociażbym sama jedna zdawała, to i tak się nie dostanę. Nie mam talentu, energii, temperamentu aktorskiego.

Ja wiem, że mam.. tylko na tamtą chwilę byłam zdechła, bo zima mnie zabiła.
Powiedzmy szczerze, straciłam jakieś 3-4miesiące przygotowań przez tę zimę.
Teraz mam malutko czasu i muszę wszystko nadrobić, żyć tylko tym i tylko dla tego,pracować, pracować i jeszcze raz pracować.
trzy egzaminy zawalone to zdecydowanie wystarczająco.
Czwarty musi być zdany pozytywnie, będzie zdany pozytywnie, dostanę się do PWST!!!
Bo to jest tylko ważne, bo po to warto żyć

Komentuj(0)


godz: 10:03 data: 2010.12.11
po przerwie

Po bardzo długim czasie przypomniałam sobie o tym blogu... okropnie dużo się zmieniło. Jestem starsza, ale i mądrzejsza. Nie w głowie mi "bycie motylkiem". Chcę być szczuplejsza.. przed wakacjami nawet udało mi się osiągnąć szczuplejszą sylwetki, ale później dopadły mnie stresy i zajadłam wszystko. Teraz jestem na etapie "trzeba coś z tym zrobić, bo już naprawdę nieźle spuchłam. Kupiłam już sobie karnet na 2 wejścia w tygodniu na aerobic. Jutro chyba pójdę, bo dzisiaj pracuję. A! w ramach wyjaśnienia: na studia aktorskie nie dostałam się, ale próbuję dalej. W tym roku zaczęłam studiować kulturoznastwo w Krakowie. Rodzice w wakacje rozwiedli się, moja siostra się zaręczyła, a ja jestem sama i dobrze mi z tym dalej. Spróbuję kontynuować tego bloga, ale na pewno zmieni on swój charakter z "koniecznie muszę być chuda" na bardziej codzienny i spokojny wymiar

Komentuj(0)


godz: 22:01 data: 2009.08.26


Piszę. Nie po to, by zacząć od nowa regularne wpisy. Za dwa dni wyjeżdżam na studia, więc nie dam rady. W sumie nie mam konkretnego powodu, dla którego piszę. Wiem jedno. Odchudzanie nie może być najważniejszą częścią życia. To nie jest droga do perfekcjonizmu tylko do alienacji, chorego egoizmu i depresji. Warto psuć sobie całe życie z powodu "przytyłam i jestem pulpetem"?. Można dbać o zdrowe odżywianie, ale na prawdę zdrowe i nie może to być życiowy cel. Teraz pewnie wygląda to tak jakbym wyrzekła się tego co pisałam przez te kilka lat. Nie, przeżyłam to i teraz przyszedł czas do namysłu, czas na zmiany. Nadal myślę, że chciałabym być szczuplutka... kto wie, może schudnę? Ale jeśli nie to trudno, znam swoją wartość i nie muszę udowadniać jej głodząc się. Głodzenie się nie jest żadną wartością. Jest to ucieczka przed ukazaniem braku wartości

Komentuj(2)


godz: 01:20 data: 2009.03.29
Mało dni.. dużo kg :)

Wczoraj byłam na aerobicu.. jeju już zapomniałam jak to wszystko działa... chyba rok temu ostatnio byłam... trzeba popracować nad kondycyjką :D Dieta trochę nie idzie.. dawno się nie ważyłam, ale się boje, bo dawno nie miałam pełnego dnia bez podjadania.. trzeba się wziąć i to porządnie... byłoby wygodniej, gdybym matury nie miała na karku... no ale muszę się uczyć ;/
Dobra, niech będzie, że pojutrze na pewno się zważę!
 

Komentuj(9)


godz: 13:59 data: 2009.03.16
Cel pierwszy osiągnięty! Pora na kolejny!

Po wszystkich tych wzlotach i upadkach dziś się zważyłam i zobaczyłam 64,7kg! Najbliższy cel to 62kg..oj będzie ciężko.. ale dam radę! Dzisiaj póki co, wszystko zgodnie z planem. Właśnie robię warzywa na patelnię :) W tym tygodniu planuję pójść na aerobic.. zobaczymy, czy dojdę :D

Odechciało mi się nauki.. a jeszcze miesiąc do matury.. jak znam siebie to zacznę się uczyć pod koniec kwietnia :) Jak na razie bardziej przejmuję się tekstami na studia :) No ale w sumie, to jeśli nie zdam matury, to nie ma co marzyć o studiach.. Obiecuję, że poprawię się w nauce i w wadze :D

 Najbliższy cel: 62kg

 Pozostało: 2,7kg


 

Komentuj(5)


godz: 00:44 data: 2009.03.15
A miało być tak pięknie...

dzisiejszy dzień spieprzyłam na całej linii ;/ sama nie wiem, co we mnie wstąpiło... żarłam bez opamiętania... ale nie ma co się nad tym roztkliwiać.. muszę dalej dążyć do celu... nie zważę się jutro, tylko w poniedziałek, bo jutro pewnie załamałabym się po dzisiejszej akcji.. wkurza mnie system 600/800.. muszę wymyślić coś lepszego... może od pon. do pt. 600 a w weekend 700? Chyba tak zrobię... bo póki co efektów raczej brak a spektakl za miesiąc... i tak w przyszły weekend to nie wyjdzie, bo jadę na konsultacje do Warszawy i wątpię żeby udało mi się trzymać limitu kalorii... no chyba, że pojadę z gotowym zestawem jogurtów i kanapeczek z pasztetem sojowym :)

Spojona senesem mówię Wam dobranoc  :*

254589588_89b6fa4c09.jpg


Komentuj(2)


godz: 21:35 data: 2009.03.13
Dobry humor pomimo...

... w szkole coraz więcej na głowie... w grupie teatralnej coraz bliżej premiery... chyba nie chudnę... a mimo to jestem szczęśliwa.. cholernie szczęśliwa (jak to powiedziała Judyta w "Ja wam pokażę" :D ) Skąd ta radość? Nie wiem.. chodzę po szkole, uśmiecham się do wszystkich, czasem nawet sobie podskakuję z radości.. śpiewam na korytarzu... czuję, że żyję.. inni też to widzą kolega z klasy zapytał, co się stało, że się umalowałam (a maluję sie niemalże zawsze) nawet posądził mnie o randkę :D Ależ skąd, to nie miłość!Po prostu kocham życie, kocham teatr.. kocham cały świat.. (hmm to jednak miłość :D ) Chcę, żeby ten stan był wieczny :) I już nigdy smutku... nigdy narzekań..

 jestem gruba, ale fajna i uśmiechnięta :)

 P.S. nawet nie ciągnie mnie tak do jedzenia :) (no dzisiaj była tylko nadprogramowa bułka pszenna) (w niedzielę, ważenie)

 impossible.jpg

Komentuj(1)


godz: 17:52 data: 2009.03.8
Niedziela - dzień ważenia

Dziś się zważyłam i jest 65,3kg czyli cały czas powolutku w dół.... może i by było mniej, gdybym nie była chora.. no i gdybym czasem czegoś nie "podskubała" ale aż tak dużo tego nie było... mam nadzieję, że za tydzień mój pierwszy cel (65kg) będzie osiągnięty, a następny to 62.. ale do tego jeszcze daleko... dziś króciutka notka, bo mam masę nauki  (dziś będzie nocka :) ) Kurczę muszę wziać się za ćwiczenia.. bo mam strasznie wielkie dupsko i brzucho :P No ta ja już lecę! Powodzenia Wam i sobie również życzę! :D

Do celu nr 1 (65kg)pozostało:0,3kg!

Do celu nr 2 (62kg) pozostało: 3,3kg


Komentuj(5)


godz: 11:49 data: 2009.03.6
Chcę abyś wiedziała, ze nie zatraciłam się pośród nocy...

Był taki czas, ze ważyłam się codziennie.. ale jak zauważyłam, że nagle z dnia na dzień przybyło mi kilka dag stwierdziłam, ze to głupie... teraz będę ważyła sie co niedzielę..chociaż czasem tak kusi, żeby wejść na wagę.. Ostatnio ważyłam 65,8.. czyli jeszcze 0.8kg do pierwszego celu :) trzymam się na diecie 600/800 póki co nie przekroczyłam limitu kcal... byłam w środę na siłowni.. doszłam do wniosku, że nie lubię tam chodzić.. wielcy faceci i malutkie fitnessowe laseczki.. to nie miejsce dla mnie.. doszło do mnie, ze mogę ćwiczyć w domu, tak jak dawnej.. hantelki mam, tylko, że piłka się przebiła, ale można bez niej... tylko, że najpierw muszę skończyć karnet na siłownię.. a zostało jeszcze 6wejść do końca marca :/
 
Jestem chora... cały czas kicham i boli mnie głowa i gardło... tak nie lubię tego... muszę się prędko wyleczyć i zacząć ciepło się ubierać :) Jeśli dobrze pójdzie to w następną sobotę pojadę do Krakowa na konsultacje do szkoły teatralnej... dlatego chcę być jak najszybciej zdrowa, żebym mogła się dobrze do nich przygotować... W szkole zapierdziel.. ostatnio źle się czułam na hiście i totalnie zawaliłam sprawdzian.. trzeba będzie poprawić.. musze pogadać z rodzicami o tym, ze na jakiś czas chciałabym się wyprowadzić do babci.. mogłabym się skupić porządnie na nauce.. bo w domu dużo czasu marnuję przy kompie... zobaczymy, co z tego wyjdzie :)

P.S. znalazłam na chomiku plik z różnymi rzeczami odnośnie ed (filmy,muzyka,ksiązki itp.) tu jest adres:
http://chomikuj.pl/Yoostynka/Zdrowie+i+Uroda

(zakładka   {)i(}   )

 Do celu nr1(65KG) zostało 0.8kg


Komentuj(1)


godz: 14:54 data: 2009.03.3
dziś 800, jutro 600 ZACZYNAM!

Dzisiaj się nie ważyłam.. wczoraj było 66,1 :) Czyli powolutku robię postępy :D Spektakl będzie wystawiany 17kwietnia.... trochę czasu mam.. zatem im więcej schudnę, tym lepiej.. może dojdę do 60? Tylko, że muszę mieć więcej ruchu... jakoś zniechęciłam się do tej siłowni.. no ale muszę! jak skończę karnet, to pójdę na aerobic :D Kurczę,dużo pracy przede mną... boję się, że w pewnym momencie padnę,nażrę się i już nie wstanę... ale nie ma co się nakręcać... najważniejsza jest scena... i dla spędzenia chociaż minuty na niej... schudnę!!


W szkole zapierdziel...siedzę nocami z nosem w książkach, a efektów brak :/ ale nie tracę nadziei... to już ostatnia prosta w szkole... 2 miesiące do matury, więc muszę dać z siebie wszystko, a nawet więcej..

 Perfekcjonistka w każdym wymiarze :)

 Cel 1: 65kg (nadal nie zdobyty)

P.S. Motylki, dziękuję za komentarze.. czuję, że nie jestem sama. Cieszyłabym się, gdybyście zostawiały adresy swoich blogów, wtedy mogłabym Was częściej odwiedzać :)


Komentuj(4)


godz: 17:44 data: 2009.03.1
Misiąc do Elficzek

Powraca problem sprzed roku... za miesiąc będzie grany "Sen nocy letniej" i pewnie znów dostanę warunek: "albo schudniesz, albo nie grasz". Uwielbiam ten spektakl.. uwielbiam być elficzką... ale faktycznie.. jestem do niego nieco za gruba... ostatnio jak graliśmy ważyłam ok63kg i nie wyglądałam dobrze.... wczoraj się ważyłam i jest 66.2 kiepściutko.. ale i tak powoli schodzi w dół... lecę na 800kcal... a może powinnam przejść na 600, żeby jak najwięcej schudnąć do spektaklu? Mam jeszcze miesiąc.... chciałabym dojechać do 62kg.... a może najpierw zrobię dzień600 na dzień800?? chyba tak zrobię... do tego muszę zacząć się ruszać... już 2 tygodnie nie byłam na siłowni... a karnet ważny do końca marca.. a zostało chyba 8 wejść... muszę się spiąć... przecież tak bardzo marzę o tym, by zagrać znów w tym spektaklu....

 

Dzisiaj byłam na lodowisku :) na początku mi się nie chciało, ale jak zobaczyłam ubraną mamę, powiedziałam:"czekajcie, idę z wami!" Nie żałuję, trochę ruchu w końcu :D Później pojechaliśmy do pierogarni... oj kusiły pierożki... ale nie dałam się! Wygrałam walkę ze szpinakowym pierogiem i wybrałam talerz surówek! Nie ma co się poddawać  kuszącemu jedzeniu... chyba odzyskuję wiarę w to, ze warto.. że da się To uczynić...

CEL 1: 65kg


Komentuj(5)


godz: 12:03 data: 2009.02.25
Wielki post... bodźcem?

Jednak nie jest tak łatwo jak możnaby się spodziewać... moim największym problemem jest zupełny brak silnej woli.... wczoraj zjadłam dużo.. m.in o 3.00 w nocy tabliczkę czekolady (rano aż mdło mi było) 

...al nie poddaję się... dziś zaczyna się wielki post więc oprócz postanowienia niejedzenia słodyczy (umówiłam się tak z koleżanką) to postaram się wprowadzić w życie plan 800kcal.... może tym razem dam radę?

 

Wewnętrznie czuję się coraz lepiej... stopniowo wraca do mnie moja stara dobra ja....zaczynam się uczyć (ostatnio nie szło) dziś w nocy np. do 4.30 tłukłam histę i w efekcie spałam niecałe 1,5h... jestem okropnie zmęczona.. ale mam satysfakcję, ze potrafiłam przełamać swoje słabości i siedzieć tyle nad książkami... Chyba odzyskuję kontrolę nad leniem.. teraz trzeba będzie popracować nad kontrolą tego, co jem.. a to chyba trudniejsze....

 veronica.jpg


Komentuj(3)


godz: 21:59 data: 2009.02.20
Tłusty czwartek... reszta musi być lepsza!

Wczoraj (o zgrozo!) zjadłam 7pączków! 1 z jagodami, 2 z dżemem, 2 z toffi i 2 z adwokatem... wiem... przesadziłam i to nieźlę (wolę nie przeliczać tego na kalorie :D ) Ale wczoraj od dłuższego czasu poczułam siebie... taką siebie, którą lubiłam: pracowitą, uśmiechniętą i radzącą sobie z prawie wszystkim... Uczucie to spadło na mnie, gdy wysiadłam z tramwaju i śnieg spadł mi na nos... wiem, to głupie, ale właśnie tak to wyglądało.... Może odnalazłam siebie? Ostatnio nie czułam się dobrze w sobie, bo to nie byłam ja.. Wracam? Oby...

Pączkami pożegnałam się z dawną mną.... i od dzisiaj odradzam się na nowo... zaczynam od 67kg lecę do 800kcal dziennie, byłam na siłowni... dzisiaj jeszcze trochę się pouczę... ostatnia prosta w szkole, więc warto dać z siebie jak najwięcej....

Dzisiaj miałam iść do koleżanki na urodziny... już od rana wiedziałam, że mi się nie chce ( w sumie nie wiem dlaczego) więc w szkole odegrałam, że się źle czuję, jednak mówiłam, że przyjdę... a godzinę przed imprezą napisałam, ze nie mogę przyjść bo jeszcze gorzej się czuję.... Trochę mi głupio... ale naprawdę nie lubię takich głośnych imprez....oprócz tego mało znajomych byłoby tam..jedynie koleżanka ze swoim chłopakiem... a co ja się będę pchać między nich? Ale za to kupiłam solenizantce fajną książkę (ja bym się z niej cieszyła) dodatkowo napiszę liścik z życzeniami i będzie pięknie bez żadnych imprez.... A co do imprez jeszcze... wiem, jestem dziwolągiem ale naprawdę nie przepadam za dyskotekami itp... i znów wyszłam na drętwą bo nie chcę iść w sobotę na "balety"(śmieszne słowo :P ) I co mnie to obchodzi, ze są ostatki? Oczywiście zaczęło się, że całe życie w domu przesiedzę... powiedziałam, że mogę iść do kina, teatru (ooo tu to z wielką miłościa :D ) ale nie.. muszą być balety... nie idę i tyle... wolę się pouczyć :D


P.S.Dziękuję za komentarze.. będę wdzięczna za kolejne :D

 P.S.2 Cel 1: 65kg


Komentuj(3)


godz: 19:50 data: 2009.02.18
Długa droga przede mną...

Rano weszłam na wagę... 67kg! :( Ale nie podziałało to na mnie motywująco... wróciłam ze szkoły i znów: pizza, lody, coś tam jeszcze... mimo to, czuję, że nadchodzi czas, w którym znajdę siły i motywację do działania i walki o szczupłą sylwetkę....

Obmyśliłam sobie mniej więcej plan na ten czas, kiedy mi się zechce działać.... Wygląda mniej więcej tak: do końca maja 800kcal dziennie (wiadomo:oprócz świąt :D ale bez przesady) śniadanie:płatki z mlekiem IIśniadanie: jakiś jogurt w szkole Obiad:warzywka gotowane albo smażone, lub kotlety sojowe Kolacja: kanapki z chlebka ryżowego z jakimiś lightowymi produktami.... oczywiście może się zdarzyć, że zjem coś innego... np. kisiel, ale wszystko będę zapisywać, żeby nie przekroczyć tych 800kcal... na czerwiec planuję 600kcal.. to ostatnia prosta przed egzaminami, więc muszę dać z siebie wszystko :D Oczywiście oprócz tego siłownia,a po maturze planuję też aerobic... hmm aż się rozmarzyłam...

 Może jednak będzie dobrze? 

Pierwszy cel: 65kg


Komentuj(1)


godz: 18:30 data: 2009.02.17
Wracam na stałe!

Trochę zaniedbałam tego bloga... Ale dzisiaj doszłam do wniosku, że nadszedł czas powrotu w jego skromne progi.... Uświadomiłam sobie, ze za 4 miesiące mam egzaminy do szkoły teatralnej... od dłuższego czasu próbowałam schudnąć do nich... póki co z beznadziejnym skutkiem... jutro się zważę.... to będzie straszne, bo dzisiaj miałam napad obżarstwa... ale da mi to jasny obraz tego ile jeszcze przede mną.... Pod koniec czerwca chciałabym ważyć 56-54kg.... teraz jest ok 65... czyli 10kg... dam radę w 3miesiące pozbyć się aż 10 kilo?? Jak to osiągnąć? Na pewno bez żadnych głupich głodówek (nic to nie pomoże).... zdrowa i racjonalna dieta? Tylko jak? Czy ktoś jest mi w stanie pomóc? A może któraś z Was chce się do mnie przyłączyć! Proszę Was o pomoc, ta uczelnia to dla mnie całe życie, a wiem, że szczupły wygląd daje dużo na egzaminach...

P.S. Postaram się odświeżyć kontakty z Wami :) Dziękuję za komentarze :P P.S.2 Życzę powodzenia sobie i Wam :*


Komentuj(2)


godz: 15:13 data: 2009.01.8
Noworoczne postanowienia....

No i już nowy rok.... w święta trochę przytyłam.. ale teraz pracuję nad mądrzejszym jedzeniem :) Tamta matura próbna mi nie poszła... 50% angol, 47% polak i najgorsza matma 16%... jutro kolejna próbna matura (polski)... mam zamiar poprawić swoje wyniki.. szczególnie matmę... Poza tym jutro idę po karnet na siłownię :) Już nie mam poczucia zatracenia w biegnącym świecie.. nic chyba na głowę mi się nie wali :P Powoli uczę się nowych tekstów na studia.... robie zadania z matmy.. jakoś to będzie :) Jedyne co mnie wkurza to to, że przestałam się uczyć.... w tamtym roku potrafiłam nocami siedzieć nad książkami.. a teraz? ehhhh.... muszę wziąć się do roboty!


Komentuj(1)


godz: 17:31 data: 2008.11.20
Za dużo na głowie...

Cały świat mnie przytłacza.... próbna matura (za tydzień), logopeda, teksty na studia i wszelkie przygotowania do nich, dom... no i w końcu jedzenie.. zgodnie ze swoim planem 600kcal przetrwałam tylko 2 dni... jakoś nie mam do tego łba... z bieganiem trochę lepiej idzie, choć nie są to codzienne biegi... jedyna dobra rzecz to to, że na słodycze się nie rzucam... jem zdrowo, ale za dużo. Trzeba nad tym popracować...dołów żadnych raczej nie mam jak kiedyś.. ale nie jestem zadowolona ze swojej figury.... teraz pada deszcz, ale co tam muszę dzisiaj biegać. Może powinnam zainwestować w karnet na siłownię, tylko, że 100zł za 10 wejść do sporo.. może jednak aerobic... kurcze, tylko, ze ta szkoła pobiera ode mnie tyle energii, że nie mam na nic siły... Ale przemyślę sprawę jakiejś dodatkowej aktywności fizycznej.... bo wygląd też jest ważny :)

P.S. Zapomniałam napisać, że od prawie 2miesięcy jestem wegetarianką i ogólnie zaczęłam bardziej działać w eko-stylu :) 25listopada będzie dzień bez futra (http://antyfutro.pl/) Zapraszam do podpisania petycji

Przeciw zabijaniu zwierząt na futra
 http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=2695

Przeciwko rzezi fok
http://www.petycje.pl/petycjePodglad.php?petycjeid=1209

Komentuj(3)


godz: 22:10 data: 2008.11.10
Wróciłam.. No i nie jest łatwo..

Wróciłam..pewnie wszelkie osoby, które kiedykolwiek tu zachodziły zapomniały o tym blogu, ale co tam, pisze też dla siebie. Na początku wierzyłam, że będzie łatwo odczepić się od całego świata ED... chociaż jeśli chodzi o psychikę jest lepiej... już jakoś tak nie obwiniam się za wszystko co zjem.. ale faktem jest to, że utyłam.... ważę ok 68kg.. do czerwca muszę ważyć 56kg... wtedy mam egzaminy na studia do szkoły teatralnej i wątpię, żebym dostała się w postaci klopsowatej... za trzy tygodnie mam konsultacje do Akademii Teatralnej i muszę jakoś poprawić swój wygląd do tego czasu... więc od jutra zaczynam jeść 600kcal +brzuszki+wieczorne bieganie... I musi się udać! Po konsultacjach zwiększę ilość kalorii, bo nie o to chodzi.... teraz na te konsultacje potrzebuję trochę wyszczupleć, bo trzeba jakoś się ludziom pokazać, a później po malutku po cichutku..... i do celu :) A teraz kilka thinspiracji...

Komentuj(1)


godz: 19:33 data: 2008.08.13
Zupełnie inaczej

Zmieniłam się. Już nie chcę za wszelką cenę... chcę schudnąć, ale przez ruch i zdrowie a nie trucie tabletkami i głodzenie się... Opamiętałam się? Mam nadzieję. Ehh... długa była ta droga do zrozumienia... no chyba, że jeszcze nie zrozumiałam....
   

Komentuj(3)


godz: 16:25 data: 2008.05.11
Było lepiej.. jest fatalnie..

Zaniedbałam tego bloga, przepraszam.. ale w sumie to i tak nikt tu nie zagląda... blog umiera.. ja wygasam.. ostatnio doszłam do 61,5kg, ale od wczoraj mam napady.. boję się wagi... nienawidzę się za to, że upadłam, gdy byłam na dobrej drodze... drodze do chudości.. pierdolone weekendy! zawsze musi pójść coś nie tak :( Jutro wracam do walki o lepszą siebie, bo gorzej być już nie może... niedługo będą wakacje i mam nadzieję, że znajdę więcej czasu, by tu coś napisać, dla Was, jeśli w ogóle istniejecie... jeśli ja istnieję...
 

Komentuj(4)


---
|Design by Gośka©|
Layout from Bloguj.Net